 |
Forum klubu motocyklowego PW Forum klubu motocyklowego PW SiMRiders
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
bartek
inżynierzu
Dołączył: 25 Gru 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: IL
|
Wysłany: Śro 15:09, 18 Sie 2010 Temat postu: RUMUNIA bulgaria ISTAMBUL 2010 |
|
|
wrócilismy, wszyscy cali.
wrzucać tu ferajna co tam macie, opisy zdjęcia filmy audiobooki czy co tam kto przygotował.
ja ze swojej strony tworzę opis ze zdjęciami ale dajcie mi jeszcze chwile
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
bartek
inżynierzu
Dołączył: 25 Gru 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: IL
|
Wysłany: Śro 20:41, 25 Sie 2010 Temat postu: |
|
|
nie mam na razie czasu pisac relacji ale macie tu foteczki. relatywnie gorsze niz rok temu ale nie bylo za bardzo czasu na prawdziwą fotografię
[link widoczny dla zalogowanych]
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ania
polerant nagaru
Dołączył: 17 Paź 2009
Posty: 67
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: okolice
|
Wysłany: Nie 16:16, 29 Sie 2010 Temat postu: |
|
|
Fajne zdjęcia, zazdroszczę Wam podróży.
Co powiecie na przyszły rok na Hiszpanię około lipca? Bym dołączyła na miejscu już i wrócilibyśmy razem:)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
bartek
inżynierzu
Dołączył: 25 Gru 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: IL
|
Wysłany: Nie 17:17, 29 Sie 2010 Temat postu: |
|
|
jesli hiszpania to tylko w drodze do maroko
do przyszłych wakacji jest jeszcze trochę czasu wiec nie mogę powiedziec definitywnego nie:)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ania
polerant nagaru
Dołączył: 17 Paź 2009
Posty: 67
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: okolice
|
Wysłany: Nie 21:44, 29 Sie 2010 Temat postu: |
|
|
Dobry pomysł
Zobaczymy!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Szymon
inżynierzu
Dołączył: 29 Mar 2007
Posty: 383
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: WARSZAWA
|
Wysłany: Śro 17:27, 13 Paź 2010 Temat postu: |
|
|
Trochę żeby się pochwalić, trochę czysto kronikarsko dla siebie i znajomych zanim wszystko zapomnę :biglol: mniej słowami więcej zdjęciami które jak zwykle nie oddają tego co się widziało.
Wyjazd do Stambułu z grubsza w składzie Asia, Ola, Bartek, Bartek i ja. Trzy motocykle BIG, 1150 GSA i Bandit co niestety bardzo ograniczyło spontaniczne zjeżdżanie z asfaltu.
Pierwszy dzień to tranzyt Warszawa-Tokaj. Dojazd na kemping nad Cisą już po zmierzchu, a rano spacer po Tokaju.
Węgierskie BIGI w Tokaju bardzo by się przydały następnego dnia, gdy po kilkunastu km skończyła mi się górna rolka ślizgowa łańcucha (jak ktoś ma taką na zbyciu to chętnie przygarnę). Szukając płąskiej „12” (dziwne, że zawsze na wyposażeniu brakuje najpotrzebniejszych rzeczy) Asia przy naszej dezaprobacie zatrzymała jakąś armaturę. Kanapowy model HD dosiadała para w średnim wieku. Telefony poszły w ruch, jako ze to niedziela nie dało się nic załatwić od reki, ale parę obietnic i deklaracji padło. Mili Państwo popilotowali nas do Nyiegeryhazy pokazali serwis HD/Kawasami gdzie się mieliśmy zgłosić rano oraz zaprowadzili na fajny kemping niedaleko ZOO. Rano, jak przypuszczałem, mechanicy nie pomogli ale użyczyli płaskiej „12” i wykreciłem pozostałości rolki i jazde można było kontynuować. Odwiedziny w salonach Suzuki i KTM tez nie wniosły niczego, poza tym ze mechanik z suzuki orzekł, że przy takim załadowaniu Biga damy rade jechac bez tej rolki byle unikać offu, tia :biglol:
Nadrabiamy straty przez Debreczyn, Oradeę, wjeżdżamy w malownicze góry, zaczyna się to co w Rumunii najpiękniejsze.
Był pomysł zobaczyć jaskinie ale po 10 km lekkiego suchego offu Kierownik Bandita skapitulował na dwa km przed celem. Wróciliśmy do wioski na obiadokolacje z tradycyjnych potraw i rozbiliśmy obóz nad rzeczka kilkanascie km za wioską. Ognisko i spać.
Nastepnego dnia dalej przez Campeni, Abrud, Alba Iulia, Sebes wbijamy na Transalpinę (67C) Do tamy nowy asfalt, potem przeplatany odcinkami gdzie trwaja jeszcze prace, ale szybko docieramy do wioski na krzyżówce z 7C. Teraz może tu dotrzec każdy.
Niby nic się nie zmieniło:
AD 2007 foto by Data7
AD 2010
…ale wszystko jest inne…
Kiedyś foto by Data7
Dziś
Droga zachęcała do ostrej jazdy…
i niemal połtonowym BIGiem prawie zamknąłem oponki :biglol:
Po drodze spotkaliśmy dwóch Polków w Dyskotece i znowu tym razem w powiekszonym składzie zorganizowaliśmy nocleg z ogniskiem nad rzeczką.
Kolejny dzień przywitał nas burzą i padało do samego szczytu Transfogarskiej. Znowu nie wszedłem na ruiny zamku Drakuli, może uda się za trzecim razem Trasa (poza pierwszą częścią ze stromym podjazdem i masą wiaduktów, do tamy) dziurawa, łatana, mokra z naniesionym błotem, jedna wielka masakra.
Za tunelem pod granią zaczyna się przejaśniać
Nocleg w pensjonacie za Braszowem (niestety bez zwiedzania starówki).
Kolejny dzień to szybki przelot przez Bukareszt, przejście most graniczny na Dunaju Giurgiu-Ruse, Warnę na wybrzeże czarnomorskie. Właściciel myjni gdzie chłopaki myją motocykle!!! Notabene tez motocyklista wyprowadza nas za miasto i wspomina o dobrym miejcu na nocleg w miejscowości Emona. Nie planowaliśmy jechac tak daleko, ale to co było po drodze nie spełniało nawet naszych naprawde niskich wymagań. Do Emony prowadzi 10 km droga jak z największych koszmarów Bartka od Bandita. W to mi graj, mam Radochen jak dziecko z lizaka na koniec nudnego dnia troche offu w kompletnych ciemnościach :biglol: Na miejscu lokersi w pensjonacie chcą nas orżnąć na 20 E za pokój, ale Asia znajduje sporo tańszą prywatną kwaterę. Widoczek spoko tylko do tego morza cos daleko?!
Kolejny dzień, gorąco jak w sałnie. Gnamy przez Burgas do przejscia Malko Tarnowo. Ta droga a już zwłaszcza ostatnie kilometry utwierdzaja nas w przekonaniu z dnia poprzedniego, ze Bułgaria, poza kurortami czarnomorskimi, to wielka wiocha zabita dechami. Gorska droga nie widziała drogowców chyba od chwili powstania, z pęknięć i dziur w asfalcie wyrastała bujna trawa, a już szczytem był objazd osuwiska naprędce wykarczowaną przez las przecinka utwardzoną niedbale tłuczniem. W to mi graj, nawet mi się podobało ale jak autokary turystyczne tedy jeżdżą to nie mam pojęcia.
Na granicy juz tak szybko jak zwykle nie było, tu wiza tam podpis, albo pieczęc, ale nie trzepali kufrów naszczepcie. No ale jak się przejechało za ostatni szlaban to scenka opadła
droga jak marzenie, coprawda miejscami trwaja jeszcze prace ale to pikuś. Do tego telewizor z reklamami w kiblu na stacji benzynowej, bramki wykrywacze metali i ochrona w wejściu do supermarketu… inny świat, ale czy lepszy…
Po ok. 290 km w tym większość autostradą na której koncu oszukał nas kasjer, wbijamy w sam środek arabskiej kultury i obyczajów drogowych.
A wieczorkiem zwiedzanie Stambułu w naszym przewodnikiem (kolegą koleżanki Bartka:wink: Dobrze mieć takie znajomości.
Nocne życie
Nasz hostel w centrum Stambułu.
Sobota to dzień bez motocykli. Stały sobie na chodniku, ktoś życzliwy miał na nie oko, albo i nie, ale nic się im nie stało. W sumie to czulismy się tam bezpiecznie. Wszedzie pełno policji, wojska, gdzie tylko jest wiecej turystów, tam widac wzmożoną ochronę. Nie czuło się strachu przed złodziejami, pewnie nadal za to łapy ucinają Zresztą można to robić w białych rękawiczkach, na grand bazarze ceny po zaciętym targowaniu okazywały się sporo wyższe niż w normalnym sklepie przy głównej ulicy pod naszym hostelem.
Można znaleźć też miejsca zaciszne
Widok na Bosfor.
Uniwerek Stambulski
I wszędzie pełno kotów, wiecej niż psów w Rumunii i lepiej im się powodzi.
Rodzą się,
byczą…
…i zdychają na ulicach.
W niedziele jedziemy do Adampola (Polonezkoi) polskiej wioski na przedmieściach Stambułu po azjatyckiej stronie Bosforu. Sprawdziliśmy, mówią po polsku i dbają o zachowanie polskości. Jest tam Dom polski i niewielki kosciołek. Spotykamy goscia z synem w Kadecie na łódzkich tablicach który nie mógł się odnaleźć w czasoprzestrzeni a jechał w głab kraju. Chyba dobrą droge mu wskazaliśmy
Przejazd na azjatycka strone kosztuje w przeliczeniu ok. 100 zł od motocykla nie mamy takiej kasy i na bramce robi się zamieszania. Nadjeżdża para Turków na BMW, krótka gadka z nami potem z bramkarzami i pokazują żeby się pchać na chama bez płacenia obok nich, co tez czynimy. Po prostu odebraliśmy to, co nam ukradli na bramce autostrady wda dni wczesniej. Na szczescie w drodze powrotnej nie było już opłat.
Jeszcze tego samego dnia dojechaliśmy na bułgarskie wybrzeże, na jakiś dziki kemping w cygańskim klimacie, ze dwa kilometry za hotelem w którym stacjonowała polska wyprawa 4x4, której jedna ekipe (Jeep Cheronee z tablicami WOT) spotkaliśmy pod sklepem. Polacy są wszedzie po prostu.
Przed nami pare dni na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego. Przez Burgas
Nesebyr Warnę lądujemy na kempingu w okolicach Tuzlaty chyba.
Wschód słońca. Trochę wiało i nie dało sie pospac za długo w namiocie.
Spotkaliśmy tu dwie pary z Krakowa. Nocne polaków rozmowy przy węgierskim winie i tureckich słodyczach skutkowały tym ze zostaliśmy tam na kolejny dzien, by się troche zregenerować. Bartki pojechali dalej nastepnego dnia. Fajne klifowe wybrzeże do spacerów i woda w kranach o dość intensywnym zapachu chlorowodoru. W latach świetności było tu pewnie sanatorium.
Kolejny dzień to zwiedzanie starożytnych ruin częściowo odrestaurowanej Kaliakry położnej na wysokim klifie.
Tamtejsza trawa ślimakowa
Jeszcze pare kilometrów i znowu jesteśmy w Rumunii.
Czas konczyć ta przydługą relacje.
Tniemy wybrzezem na północ Rumunii w kierunku delty Dunaju z przystankami w Histrii
i ruiny zamku w Enisali
z którego roztacza siepanorama na najwieksze w Rumunii jezioro Razim i deltę Dunaju.
Rozglądamy sie za noclegiem, pod Focsani mijamy Eclipse na amerykanskich tablicach. Na światłach auto równa sie z nami, a gostek pyta po polsku "Jak sie macie?" :biglol: Pare zdań i pilotuje nas na nocleg, w między czasie dojezdza jego zona Polka i przy wieczornej kawce gawedzimy sobie o tym i owym :grin: Rano z narysowaną mapką jedziemy do rezerwatu "Żywy ogień" (Focul Viu) w Andreiasu de Jos. Wyziewy weglowodoru wydobywajace sie z podłoza odpowiadają za zjawisko płonących skał. NIe wyrobilismy sie by dojechac tu wieczorem bo napewno widoki są o niebo lepsze.
Kolejne przystanki to Lacul Rosu (jezioro powstałe przez zatarasowanie przez osuwisko skalne koryta rzeki Bicaz i spietrzenie jej wód, które zatopiło sporą czesc lasu, stęd wystajace z wody kikuty drzew),
oraz wąwóz Bicaz, drugi pod wzgledem głebokości w Europie.
Tama w Bicaz. Pod marketem, widząc polską rejestrację, zaczepił mnie lekko wstawiony gostek, który pracował w polskich i czeskich kopalniach na ślasku. Wywnioskowałem, ze bardzo miło wspomina pobyt na Ślasku jak mi zaczał sypać sląskimi wierszowanymi toastami i przyśpiewkami do kieliszka. Kurcze, ze tez tego nie nagrałem, bo pamiec mam słabą niestety...
Kolejny dzień to malowane monastery i polskie wioski w Bukowinie.
Kolejny etap to Maramuresz który od Bukowiny oddziela przełęcz Prislop
Maramuresz a zwłaszcza dolina Izy to jeden wielki, zywy skansen ciagnacy sie przez kilkadziesiat kilometrów :cool:
Dwa tygodnie minęły jak z bicza strzelił i trzeba było gazem wracac do domu. Na serpentynach przed Baja Mare zagotowałem z tego pośpiechu hamulec tylny :hihi: Koniec ide spać :biglol:
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
bartek
inżynierzu
Dołączył: 25 Gru 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: IL
|
Wysłany: Pią 9:36, 15 Paź 2010 Temat postu: |
|
|
milo po wspominać...
juz mysle gdzie za rok...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Florek
Administrator
Dołączył: 15 Gru 2006
Posty: 822
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sob 9:33, 16 Paź 2010 Temat postu: |
|
|
No właśnie, gdzie za rok?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
swieczek
v-max 45 km/h
Dołączył: 20 Maj 2010
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob 21:08, 16 Paź 2010 Temat postu: |
|
|
Fajowskie zdjęcia xD W przyszłym roku to i ja się dołączę do was.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Szymon
inżynierzu
Dołączył: 29 Mar 2007
Posty: 383
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: WARSZAWA
|
Wysłany: Pon 7:13, 18 Paź 2010 Temat postu: |
|
|
Na przyszły rok proponuje Tour de Bałtyk obowiazkowo w takim klimacie [link widoczny dla zalogowanych] przynajmiej w Rosji, bo reszta to luzik szuterki w najgorszym razie i asfalt. Oczywiscie wypadałoby zobaczys Sanktpetersburg i inne wieksze miasta po drodze.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|